Jestem egoistką, która potrafi dzielić się z innymi. Jestem tu, dzieląc się częścią swojego życia.

Ta choroba jest moja. Tylko moja. Choć zasięg ma szeroki. Dotyka wiele osób. Zdaję sobie z tego sprawę. Szanuję to. Nawet jeśli wydźwięk tych słów może być nieco szorstki. Piszę tylko o swoich odczuciach. Nie chcąc nikogo ranić.

Ta moja choroba coś dla mnie znaczy. I coś być może znaczy także dla Ciebie. Jeśli chcesz, podziel się ze mną tym znaczeniem. Ale mów w swoim imieniu. Nie w moim. Bo ja mogę to postrzegać inaczej. Zupełnie inaczej.

Proszę, nie mów mi, że to dla mnie lekcja… Jeśli jest to lekcja, to powiedz mi, czego Ciebie ona uczy?

Nie mów mi, że to kara za moje błędy życiowe, złe decyzje żywieniowe, złe nawyki, stres, siedzący tryb życia… Jeśli choroba jest  karą za błędy, to myślisz, że kara spotka też Ciebie?

Nie mówi mi, że to dla mnie to wyzwanie, które odmieni moje życie. Jeśli to wyzwanie to powiedz mi, jak Ty je podejmujesz, jak Ty sobie z nim radzisz?

Nie mów mi, że to plan boży względem mnie. A może względem Ciebie?

Debra Jarvis, Yes, I survived cancer. But that does not define me.

***

Jutro wracam do szpitala. Zostanę tam pewnie ok 3-4tygodnie. I to naprawdę nie ma znaczenia, że święta, że nowy rok spędzę w szpitalu. To nie jest ważne. Nie dla mnie.