Życie samo w sobie jest proste. A często je komplikujemy.

Rezygnujemy z prostoty na rzecz uwikłania w gry. Gramy w coś, co wypada. W nieśmiałość, niepewność, zahukanie wręcz prowadzące do rezygnacji z siebie, do ukrywania siebie. W kłamstwa wygodniejsze od prawdy, przez co okradamy innych (i siebie) z prawa do prawdy. Gramy scenarzystów, oczekujących, że inni precyzyjnie zagrają przypisane im przez nas role (ale nie mówimy im o swoich oczekiwaniach, potrzebach; niech się sami domyślą). A potem płynnie wchodzimy w rolę ofiary pokrzywdzonej przez los, przez najbliższych, przez tych dalszych zresztą też. Chcemy być dorośli a chętnie gramy ludzi ubezwłasnowolnionych, którzy przekonują cały świat, że nie mają wpływu na własne życie, którzy nie tylko zrzekną się odpowiedzialności za to życie, za swoje wybory, ale też z łatwością znajdą innych, którym swój kawałek odpowiedzialności przekażą, siłą wepchną. Gramy w mędrców, którzy wiedzą lepiej, tworzących skomplikowane teorie na temat wszystkiego, analizujących działania innych z taką drobiazgowością, na jaką nigdy nie odważymy się w stosunku do siebie samych. Gramy sędziów oskarżycieli, obrońców, mnożących domysły, powody, dowody, poszlaki…

A można inaczej.

Można przestać grać i zacząć żyć. Nie patrzeć na to, co wypada. Nie ograniczać siebie. Rozwijać siebie. Być dobrą. Być blisko siebie. Być szczerą w relacjach z innymi i w relacjach z samą sobą, wyrażać prawdziwą siebie. Być świadomą siebie. Być odważną. Podążać za swoimi pragnieniami, potrzebami. Nie uzależniać ich realizacji od innych. Nie obarczać innych odpowiedzialnością za nasze życie. Z radością przyjąć na siebie odpowiedzialność za swoje życie. I swoje sukcesy celebrować, swoje potknięcia uznawać, podnosić się, iść dalej. Być otwartą na siebie, na innych. Akceptować siebie i innych. Doceniać odmienność, różnorodność. Być otwartą na nowe, nieznane. Być dorosłą, jednocześnie odnajdując w sobie dziecięcą radość z małych rzeczy, dziecięcą ciekawość i dziecięcą prostotę (i trafność!) w pojmowaniu świata. Być uważną. Być.

Życie jest proste. I przyjemne.

Warto dążyć do prawdy, do poznania siebie i poznania innych. Warto poznawać świat. Warto stawiać pytana i szukać odpowiedzi. Warto wdrażać w życie piękną zasadę ekonomii myślenia: w wyjaśnianiu zjawisk należy dążyć do prostoty, wybierając takie wyjaśnienia, które opierają się na jak najmniejszej liczbie założeń i pojęć.

Warto nazywać rzeczy po imieniu. Mówić kocham, gdy kochasz. Mówić tęsknię, gdy tęsknisz. Mówić pragnę, gdy pragniesz. Mówić nie chcę, gdy nie chcesz. Mówić potrzebuję, gdy potrzebujesz. Mówić dziękuję, gdy czujesz wdzięczność. Mówić przepraszam, gdy zawinisz.

Proste.

Aga Zaryan, Throw it away